Było minęło. Patrząc na ostatni post archiwalny z 2013. 2 lata przerwy, ale powracam. W trochę innym stylu, z innym doświadczeniem w głowie, z inną innością; z poniekąd tym samym problemem. Byłam, jestem, będę. Nie chcę już pojmować rzeczywistości przez pryzmat zaległego bycia. Życie pokazało mi,że nie należy rozpamiętywać, tonąć w tym w czym utonęło się już raz. Nie. Stworzyłam swoje nowe potrzeby, do których mam zamiar dążyć bez względu na wszystko. Zawsze wychodzę z założenia,że plan B nie istnieje. Nie cierpię planów B, bo to takie zakładanie,że może wyjdzie plan A,ale niekoniecznie. Niektórzy stosują taktykę "bądź negatywnie nastawiony,jak przyjdzie pozytyw to przynajmniej się zaskoczysz". Moim zdaniem to też nie jest sposób.
Ale, wracając do mojego podwórka, poczyniłam spory postęp w fotografii, zawzięłam się także za kynologie i za siebie.
Nazywam się Tee,
mam zwierzyniec w domu,
w ręku aparat i ołówki,
a w krwii same diabetyczne słodkości.
Nie przynudzam, pozdrawiam, zobaczymy się niebawem.
Ale, wracając do mojego podwórka, poczyniłam spory postęp w fotografii, zawzięłam się także za kynologie i za siebie.
Nazywam się Tee,
mam zwierzyniec w domu,
w ręku aparat i ołówki,
a w krwii same diabetyczne słodkości.
Nie przynudzam, pozdrawiam, zobaczymy się niebawem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz