Uroki blokowiska dają się we znaki, a mój apartamencik na 4 piętrze pokazuję się od naprawdę ciepłej strony.. Termometr wystawiony na promienie słoneczne popołudnia pokazuje jakieś 40*C. Jednak siedząc w cieniu nie ma się tak lekko. Jest duszno, ciężkie powietrze wlewa się przez moje wielkie okno otwarte na oścież. Za mną już 2 litr wody, bo z tej duchoty po prostu całe ciało chce pić. Doczytałam dziś moją ulubioną lekturę. Nie w sumie,jedną z ulubionych. Bo pierwsze lektury,moje naj to oczywiście seria Pana Samochodzika z jego rozmaitymi przygodami, autorstwa Zbigniewa Nienackiego. Później serie chciał kontynuować niejaki pan Miernacki,ale... I to chyba zrodziło moją miłość do rzeczy nieodgadnionych, wymagających skupienia i rozwiązania zagadek jakie się napomkną. Oczywiście akcja działa się w Polsce i co jakiś czas korci mnie,aby spisać te wszystkie istniejące miejsca i po prostu tropem książki się w nie udać.
Historia Sztuki mąci mi w głowie i usilnie przywołuje do porządku edukacyjnego. Tak, muszę się sporo naczytać i nauczyć na najbliższe dni, jednak jestem dobrej myśli. Wszak z moim chłonnym umysłem ;) ...
Pogrzebałam trochę w necie nad inspiracjami fotograficznymi i udało mi się znaleźć parę moich osobistych perełek:
Kot zaległ na zimnej kafelkowej podłodze, a ja z tego gorąca chyba pójdę w ślad za nim; albo lepiej-pójdę do wanny z letnio-chłodną wodą. Może to zmobilizuje szare komórki do dalszego działania,bo czuję że coś się lekko przegrzało pod moją czupryną.
Swoją drogą, nie mogę doczekać się kiedy zdrapię z pomarańczowego muru pozostałości po kosmetycznej firmie, a w największym pomieszczeniu ustawię swój nowy sprzęt studyjny.
Nie ma mimo wszystko lekko,bo czerwiec i lipiec okazały się niewdzięcznymi miesiącami pełnymi roboty. Niekoniecznie 'tej chcianej'. Mimo wszystko to kwestia czasu i z mamą będziemy miały swój upragniony Eden daleko od syfiastej metropolii jakiegokolwiek z polskich miast. Czasami zastanawiam się nad swoją rozbieżnością dotyczącą chcenia i lubienia,a także pomieszkiwania i bycia. Z jednej strony miasto pobudza swoim pędem,ale przesyt ludzi na każdym rogu zniechęca mnie do dalszej wyprawy; z drugiej strony lubię patrzeć na bezkres-na pola,łąki,lasy w oddali,koniec końców morze czy też inny zbiornik wodny..
Dobrze, teraz czas na dalsze pochłanianie książek.
Tak dla miłego oka jeszcze ciepła Ola:
i jeden z moich ulubionych wokalistów tworzących The Las Shadow Puppets -Alex Turner
Historia Sztuki mąci mi w głowie i usilnie przywołuje do porządku edukacyjnego. Tak, muszę się sporo naczytać i nauczyć na najbliższe dni, jednak jestem dobrej myśli. Wszak z moim chłonnym umysłem ;) ...
Pogrzebałam trochę w necie nad inspiracjami fotograficznymi i udało mi się znaleźć parę moich osobistych perełek:
Kot zaległ na zimnej kafelkowej podłodze, a ja z tego gorąca chyba pójdę w ślad za nim; albo lepiej-pójdę do wanny z letnio-chłodną wodą. Może to zmobilizuje szare komórki do dalszego działania,bo czuję że coś się lekko przegrzało pod moją czupryną.
Swoją drogą, nie mogę doczekać się kiedy zdrapię z pomarańczowego muru pozostałości po kosmetycznej firmie, a w największym pomieszczeniu ustawię swój nowy sprzęt studyjny.
Nie ma mimo wszystko lekko,bo czerwiec i lipiec okazały się niewdzięcznymi miesiącami pełnymi roboty. Niekoniecznie 'tej chcianej'. Mimo wszystko to kwestia czasu i z mamą będziemy miały swój upragniony Eden daleko od syfiastej metropolii jakiegokolwiek z polskich miast. Czasami zastanawiam się nad swoją rozbieżnością dotyczącą chcenia i lubienia,a także pomieszkiwania i bycia. Z jednej strony miasto pobudza swoim pędem,ale przesyt ludzi na każdym rogu zniechęca mnie do dalszej wyprawy; z drugiej strony lubię patrzeć na bezkres-na pola,łąki,lasy w oddali,koniec końców morze czy też inny zbiornik wodny..
Dobrze, teraz czas na dalsze pochłanianie książek.
Tak dla miłego oka jeszcze ciepła Ola:
i jeden z moich ulubionych wokalistów tworzących The Las Shadow Puppets -Alex Turner









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz