18.11.2012

LookBook Y.Babich

Jechałam akurat autem gdy zadzwonił telefon a w słuchawce usłyszałam miłą propozycję.
Oczywiście,że zostanę asystentką przy tworzeniu lookbooka Yulii Babich. Spotkałam się z p.Magdą w MLstudiu i zaraz potem wybrałyśmy się na łowy,coby skompletować pomysły na stylizacje.
Worki materiałów,z których wylewały się pomysły cisnęły się w biurze studia. Myślałyśmy,myślałyśmy.
Pierwszym miejscem które nawiedziłyśmy był mały antykwariacik-sklep z cudeńkami,które szanująca się kobieta od razu zabrałaby do domu.Chusty,szale,drewniany stół,stare mapy,biżuteria,woalki..no wszystko prawie co dusza zapragnęła. Dotykałam wszystkiego czego mogłam..ale wyszłyśmy tylko z kolczykami,bransoletką i chustą... Chustą. Tak. Okazała się być ona z tak miekkiego materiału,że ciekawe palce poszukały metki i jest - Hermes. Radości nie ma końca.
Następnym naszym celem były 2 galerie w mieście i przebieżka po Zarze,H&M,Mango,Simple,River island,Reserved,New Look i inne  takie.
Nasze reklamówki poszerzyły się o rajstopki,bibelotki, i srebrny metalowy kołnierzyk oraz parę potrzebnych akcesorii.
Siłą wyższą wstąpiłyśmy do Kazara gdzie od przepychu butów można dostać kręćka. Nie ważne, po chwili w ręku dzierżyłam 3 reklamówki z 7 parami butów,w których dominowała czerń i czerwień oraz połyskujący lakier eko skóry i zamsz.
Szybko do domu aby nie stracić wizji. Ładunki rozpakowane. Chwila przerwy i rozmowy o tym przedsięwzięciu.
Wróciłam do swojego domu, oczywiście zachaczając o wtedy jeszcze remontowany dom w niemczech.
Ekscytacja na dobranoc.
W końcu dzień i godzina 0.
Mimowolna pobudka o 6 i zerwanie się do auta. Mknę, a niebo jest niebieskie z rana, powoli zaczyna doskwierać słońce. Jakby nie patrzeć,koniec sierpnia.Koniec wakacji. Ale nie o tym.
Modelką była Kin (z którą miałam okazję wcześniej pracować), dziewczyna urocza a z urody tak inna ze zapada w pamięci. Siedział więc ten wieszaczek malowany przez właścicielkę studia,a zarazem fotografa.
Po chwili do mieszkania wpadła pani fryzjerka,która wyczarowała coś niemożliwego na głowie Kin.
Piszemy,pakujemy. Jedziemy. Zmieniamy położenie geograficzne na wielkie szare i zimne hale blisko Odry.
Ciągle gorąco,ale to niezbyt istotne,bo liczy się czas na zrobieniu około 10 looków.
Przejeliśmy pomieszczenie,które też jest foto studiem. Na kanapie pudełka z butami, gdzieś dalej kosmetyki,a jeszcze dalej kilka komputerów do live podglądu.
Zaczynamy :)
 Jedna z pierwszych stylizacji. Atmosfera mroku,shizofernii, tajemniczości. Oczywiście te tematy przewodnie towarzyszyły nam do ostatniej stylizacji w mrokach prl'owskiego światełka i magicznych ofoliowanych kartonów.
Mimo zmęczenia,było cudownie.Jak zwykle z resztą.
Więcej zdjęć w galerii "Kin lookbook Yulii Babich AW 2012"

Brak komentarzy:

© Tee, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena